Social SEO
Wczoraj w czarnej Hondzie, gdzieś pomiędzy Białymstokiem, a Warszawą Paweł wywołał temat social media, a seo.
Przyznaje próbowałem o tym napisać, po kilku zdaniach utknąłem - dlaczego? chyba nawet sobie nie potrafię porządnie odpowiedzieć - pewnie jednym z powodów jest to, że w PL nie funkcjonuje to jeszcze tak jakby mogło. Ale do meritum.
Mówią na to Linkbaiting - przynęta na linki. Trochę publikacji na ten temat już się pojawiło, także w Polsce. Niektórzy pewnie stwierdzą, że to nic nowego, że zawsze wartościowa treść dawała naturalne linki na forach, blogach, etc. I bedą mieli rację.
Modny temat Social Media Marketingu przekłada się w pewien sposób na SEO. Warto to dostrzec. Jak na razie w Google nadal funkcjonuje zasada “linki, linki, linki” - kwestia jak i skąd.Opisanie oferty firmy i próba promocji na wykopie…. na 99,98% zakończy się totalną klapą. Wraz z rozwojem społeczności możliwość “naturalnego pozycjonowania” rośnie - znaleźliśmy się w internetowej epoce Publish, a nie tylko Read. Fora, blogi, serwisy społecznościowe(np Goldenline) to doskonałe miejsce na zdobywanie linków, a “przy okazji” także ruchu na stronie. Jest tylko jedno małe “ale” - działania w stylu: zarejestrujmy sie wszędzie gdzie się da i wrzućmy linka do naszej strony raczej nic nie da, ludzie są wyczuleni na taką formę reklamy, a moderatorzy i tak taki link usuną… Jak więc można to wykorzystać?
Zapewnić użytkownikowi pewną wartość, którą będzie chciał podzielić się z innymi - wtedy sami użytkownicy “dadzą nam linki” - nic odkrywczego.
End of Part I
Co myślicie o możliwościach naturalnego wykorzystania społeczności w pozycjonowaniu?Wrócę jeszcze do tematu, chciałbym jednak otrzymać najpierw jakiś feedback.
październik 2nd, 2008 at 10:40 przed południem
piszesz:
“Google nadal funkcjonuje zasada “linki, linki, linki””
w kontekście social media powiedziałbym, że Google funkcjonuje na zasadzie “konwersacje, konwersacje, konwersacje”. Im więcej ich w sieci (np. na temat Twojej marki) tym wyżej jesteś w Googlu. Powiem więcej - często to, że firma jest wysoko w Google działa na jej niekorzyść. Vide “Kasztanki i tiki taki” (wpiszcie w Google).
Sęk w tym, aby firma umiała się włączyć w konwersacje w internecie i odpowiednio je stymulować. Tak, aby te najciekawsze rozmowy znajdowały się wysoko…
październik 2nd, 2008 at 1:22 po południu
Nie do końca to tak działa
trzeba rozróżnić, np
dla takiego Orange = > informacje które pojawiają się po wpisaniu w wyszukiwarkę “orange” i np “telefony komórkowe”
Przy drugim haśle informacje o firmie - także te negatywne, wspomniane na przykładzie kasztanków nie mają szans się przebić.
Natomiast na hasło “orange” => 1. to strona firmy, poźniej jakies opinie w sieci - one tez mogą podlegac pozycjonowaniu - mozemy “wspomóc” pojawienie się pozytywnych opinii po wpisaniu nazwy firmy - taki rodzaj sterowanego ePR